×
Kaizen, czyli jak zacząć realizować wielkie cele.

Kaizen, czyli jak zacząć realizować wielkie cele.

Na pewno znasz to uczucie paraliżującego leku, gdy stoisz przed ważnym egzaminem,  przeprowadzką, zmianą pracy, zrzuceniem 20 kilogramów, czy napisaniem książki. Od samego myślenia czujesz ścisk w żołądku, pustkę w głowie. Nie wiesz od czego zacząć, jak się za to zabrać. Przygniata cię ogrom pracy, którą trzeba włożyć. Oczyma wyobraźni widzisz już tę drogę przez mękę, liczysz czas jaki zajmie. Te wszystkie nieprzespane noce, te poświęcone przyjemności i po co to wszystko? Żeby być magistrem? Mieć zdrowe, szczupłe ciało? Zrobić karierę? Więcej zarabiać? No po co ci to?

Lepiej już nic nie zmieniajmy.

Tak właśnie mówi do ciebie twoje ciało migdałowate, mała niepozorna część mózgu w kształcie migdałka, zawsze wtedy, gdy stoisz w obliczu wyzwania. Oczywiście bywa przydatna, zwłaszcza, gdy ktoś cię zaatakuje w ciemnej bramie, lub spróbuje rozjechać na pasach. Wówczas odcina wszystkie zbędne funkcje organizmu i dba tylko o to, aby zabrać twoje ciało jak najdalej od niebezpieczeństwa. Walczyć czy uciekać? To jedyne pytanie, które je interesuje. Trzeba przyznać, że w czasach, gdy człowiek zamieszkiwał jaskinie miało ono bardziej strategiczne znaczenie. Dziś jednak częściej staje nam na drodze do celu niż pomaga. Jest jednak sposób, aby oszukać ciało migdałowate. Sposób (r)ewolucyjny. Genialny w swej prostocie. Nazywa się Kaizen.

Filozofia Kaizen wyraża się w prostej sentencji autorstwa Lao Cy „Nawet najdłuższa podróż zaczyna się od jednego kroku”. Kiedy mamy przed sobą duże zadanie lub ambitny cel, często nie wiemy od czego zacząć, bo o ile cel jest jasny, to droga do niego mglista. Kaizen mówi: nie skupiaj się na szczycie góry, który jest odległy i nie sposób dojrzeć wszystkiego, co cię czeka po drodze. Skup się na postawieniu pierwszego kroku w jej kierunku, a gdy już go zrobisz, całą uwagę skup na tym, aby postawić kolejny. Głupota powiesz, ile czasu to zajmie? Cóż, pewnie sporo, ale w przeciwieństwie do skoku na głęboką wodę ma większe szanse na sukces.

Jednym ze sposobów zapoczątkowania procesu zmian jest zadawanie sobie małych pytań.

Hipokamp – część mózgu odpowiadająca za pamięć, kojarzenie i wyodrębnianie informacji z kontekstu, lubi wszystko co ciekawe, niedokończone, zagadkowe, dlatego jeśli chcesz ujarzmić lęk i uaktywnić kreatywne myślenie zadawaj sobie małe pytania. Jaką jedną rzecz mógłbym dziś zrobić, gdyby moja kondycja fizyczna była dla mnie ważna? Co bym zrobił dziś inaczej, gdybym chciał być bardziej efektywny? Co mógłbym robić przez 5 minut dziennie, aby rozwijać się w obszarze zawodowym? Pytania tego kalibru nie obudzą ciała migdałowatego, nie spowodują poczucia lęku ani paraliżu, za to uwolnią kreatywne myślenie. Robert Maurer autor książki „Filozofia Kaizen” proponuje prosty eksperyment. Gdybym zapytała cię dziś jakiego koloru był samochód zaparkowany obok twojego najprawdopodobniej nie wiedziałbyś, ale gdybym pytała cię o to przez kilka dni z rzędu, wówczas zacząłbyś zwracać na to uwagę. Twój mózg dostałby jasny sygnał, że to przydatna informacja i warto znać odpowiedź. Tak samo dzieje się ze wszystkimi pytaniami, które sobie zadajesz. Im częściej zadajesz sobie właściwe pytania, tym więcej odpowiedzi podsyła ci twój mózg.

Po małych pytaniach czas na małe myśli.

Kiedy jeszcze nie stać cię na działanie, ale zaczynasz myśleć i zadawać sobie pytania przygotowujące do zmiany możesz zrobić coś jeszcze. Rzeźbienie umysłu to technika wykorzystywana m.in. przez sportowców, którzy w okresach kontuzji, pozbawieni możliwości wykonywania fizycznych ćwiczeń, odtwarzają w myślach swoje treningi w najdrobniejszych szczegółach. Ian Robertson w swojej książce Mind Sculpture stawia tezę, że nasz mózg nie odróżnia faktycznej czynności fizycznej od tej tylko wyobrażanej wysyłając do mięśni dokładnie takie same sygnały. Wystarczy, że tylko wyobrazimy sobie jak zatapiamy zęby w soczystej cytrynie, jak jej kwaśny sok rozlewa się w naszych ustach, a nozdrza wypełnia jej intensywny zapach. Co się wówczas dzieje? Nasze ślinianki szaleją! Choć w pobliżu nie ma ani jednej cytryny! A gdy z kolei wyobrazimy sobie szczególnie romantyczne chwile w towarzystwie wyjątkowo pociągającej nas osoby to…, no sami wiecie co się wtedy z wami dzieje ;) Najwyraźniej nasze myśli powodują fizyczne reakcje, a skoro działa to w przypadku treningu, cytryny i randki to najpewniej działa zawsze. Dlatego zanim podejmiesz działanie, najpierw je sobie wyobrażaj. Wyobraź sobie jak ćwiczysz, płynnie mówisz po angielsku, jeździsz samochodem, zajadasz surowizną. Ba! Jeszcze jak ci ona smakuje! Kontynuuj ćwiczenie kilka sekund dziennie, przez miesiąc zanim podejmiesz właściwe działanie. Dlaczego? Dzięki takiemu przygotowaniu masz większe szansę wytrwać w rzeczywistym działaniu, ponieważ będziesz już do niego w pewnym sensie przyzwyczajony.

Małe pytania i małe myśli prowadzą do małych działań.

Załóżmy, że rzucasz palenie, jak myślisz, prościej jest powiedzieć sobie „od dziś nie palę” i do końca życia dotrzymywać słowa, czy stopniowo ograniczyć palenie i odzwyczaić się od nikotyny, której organizm po latach palenia po prostu żąda? Nie mówię, że to nie jest możliwe, znam kilka osób, które w ten sposób rzuciły palenie i do dziś nie palą (z moim osobistym tatą na czele). Chcę ci jedynie powiedzieć, że jeśli próbowałeś już takiego rozwiązania i nie zadziało dla ciebie to spróbuj innego, nawet jeśli dziś wydaje ci się absurdalne. Jutro zapal jednego papierosa mniej, tylko jednego. Dasz radę? A jeśli chcesz w końcu zacząć czytać książkę tygodniowo, to poczytaj dziś przez 3 minuty. Tylko 3 minuty, nie więcej. Lepiej jest czytać przez 3 minuty niż nie czytać przez godzinę :) Jakim niby cudem mam zrobić z tego nawyk? Właśnie tak, robiąc małe rzeczy każdego dnia i wydłużając je, jak tylko poczujesz się z nimi wygodnie i zapomnisz przestać. Pamiętaj „nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu – czas i tak upłynie” (Earl Nightingale) Różnica polega jednak na tym, że jeśli dziś zaczniesz, to prędzej czy później dotrzesz do celu, a jeśli nie, to nie wydarzy się zupełnie nic.

Jak znaleźć czas na rozwój osobisty?

Jak znaleźć czas na rozwój osobisty?

W idealnym świecie czytanie książek, słuchanie audiobooków, udział w szkoleniach i członkostwo w organizacjach rozwoju osobistego byłoby naszym udziałem każdego dnia. Co jednak zrobić, gdy nie mamy dodatkowych kilku godzin tygodniowo? Jak znaleźć czas, gdy czujemy potrzebę rozwoju, ale nie potrafimy się zorganizować, by wreszcie zrobić coś w tym kierunku? Poniżej znajdziesz kilka wskazówek, jak wpleść rozwój do swojego życia.

Łącz czynności

Jeśli nie możesz przeznaczyć dodatkowego czasu na rozwój osobisty, wykorzystaj ten, który już masz. Zasada jest prosta, jeśli jedna czynność nie wymaga intelektualnego zaanagażowania łącz ją z czynnością, dzięki której się rozwijasz. Prasowanie, robienie zakupów, dojazdy do pracy, spacery, czy malowanie paznokci spokojnie można połączyć ze słuchaniem podcastów, czy audiobooków, a czasem nawet webinarów. Często polecam tę formę nauki ponieważ idealnie pasuje do dzisiejszych czasów. W dobie smartphonów i wifi, wiedzę mamy już nawet nie na wyciągnięcie ręki, ale dosłownie w ręce. Dokładając do tego słuchawki, możesz niemal wszędzie wejść do swojej „wirtualnej sali szkoleniowej”. Taką formę nauki możesz też łączyć ze sportem czy zwykłym spacerem z psem. Ruch dodatkowo powoduje, że myśli nam się lepiej, więc korzyści mogą cię zaskoczyć. Wiele świetnych pomysłów wpadło mi do głowy podczas wieczornych spacerów z podcastem „na uszach”. Takie podwójne wykorzystanie czasu pozwala na systematyczny rozwój, bez specjalnych wyrzeczeń. Dlatego znajdź temat, który cię interesuje lub umiejętność, którą chcesz rozwinąć, poszukaj w Internecie rekomendowanych autorów, ściągnij na telefon aplikację do słuchania podcastów (ja korzystam z Podcast Addict) i do dzieła!

Wykorzystuj luki czasowe

Czasami zdarzają się nieprzewidziane luki czasowe, takie jak opóźniony lot, kolejka do lekarza, korek. Nie mamy wpływu na pojawianie się ich w naszym życiu, ale mamy wpływ na to jak je wykorzystamy. Oczywiście możemy się frustrować i nerwowo zerkać na zegarek, ale możemy też potraktować zaistniałą sytuację jako okazję do odwiedzenia naszej wirtualnej sali szkoleniowej. Zawsze warto jest mieć pod ręką kilka zgranych plików audio do przesłuchania, parę zapisanych artykułów, magazyn, książkę w wersji mini lub Kindle’a. Kiedy ostatnio utknęłam na lotnisku na ponad 5 godzin, myślicie, że narzekałam? Skąd! Tyle wolnego czasu bez maili i telefonów, w sam raz na podcast i rozwijanie swojego biznesu, w dodatku dobra okazja, żeby zrobić o tym krótki wpis dla was.

Rezygnuj, deleguj, automatyzuj

Jeśli myślisz poważnie o własnym rozwoju i chcesz wygospodarować czas, aby móc się skupić tylko i wyłącznie na nim, to musisz podjąć kilka strategicznych decyzji. Zastanów się z czego możesz zrezygnować. Możesz np. zredukować liczbę oglądanych seriali lub meczów, a nawet całkowicie zrezygnować z telewizji (ja nie posiadam telewizora i nie żałuję ;) Możesz też ograniczyć buszowanie po internecie, sklepach, pubach – gdziekolwiek spędzasz bezproduktywnie zbyt wiele czasu.

Kolejnym sposobem na zrobienie trochę wolnego miejsca w kalendarzu jest delegowanie. Jeśli masz rodzinę, możliwości dzielenia się obowiązkami jest wiele, jeśli natomiast żyjesz w pojedynkę, możesz „kupić” sobie trochę czasu, płacąc np. za sprzątanie. Ostatnio odkryłam aplikację Tidyup, w której możemy zamówić usługę sprzątania, prasowania, mycia okien w dogodnym dla nas terminie. Zawsze znasz z góry ostateczną cenę, wiesz kto do Ciebie przyjedzie, a za wszystko zapłacisz on-line. To samo dotyczy pracy zawodowej. Jeśli prowadzisz swój biznes, co zwykle nie zamyka się w godzinach 9:00-17:00, zastanów się jakie usługi możesz zlecić na zewnątrz i zatrudnij kogoś do pomocy, tak szybko jak tylko będzie cię na to stać. Cytując słowa profesora Janusza Filipiaka, założyciela i prezesa firmy COMARCH „Pieniądze można pomnożyć, czasu nie. Dlatego w przydzielaniu swojego czasu rzeczom i sprawom należy być skąpym.”

Poszukaj też pola do automatyzacji. Idealnym przykładem czynności, którą można bez żalu zautomatyzować są zakupy. Jeśli robisz je kilka razy w tygodniu, spędzasz między sklepowymi półkami, w kolejkach i na dojazdach ok. 2-3 godzin. Niektóre supermarkety (np. Alma, Tesco) oferują możliwość złożenia zamówienia przez internet i dowóz zakupów do domu. Za usługę zapłacisz kilka złotych, a zaoszczędzisz czas i pieniądze. Nie spędzisz czasu w kolejce, nie kupisz więcej niż zamierzałeś i nie będziesz musiał dźwigać zakupów. Jeśli zapiszesz swoją listę następnym razem, modyfikacja jej zajmie ci dosłownie chwilę. Zaoszczędzony w ten sposób czas, możesz przeznaczyć np. na kurs językowy, czytanie książek, czy udział w spotkaniach z tematyki rozwoju osobistego.

Wstawaj wcześniej

Jeśli nie możesz z niczego zrezygnować, zautomatyzować, ani zdelegować to po prostu wstawaj wcześniej. Wierz mi nie jestem skowronkiem, nawet takim farbowanym, nie znoszę wcześnie wstawać. Ale gdy dwa lata temu mieszkając jeszcze w Gdańsku podjęłam decyzję o rozpoczęciu studiów w warszawskiej SGH co drugi weekend wstawałam o 4 rano, by o 9 być w stolicy na zajęciach. A od kiedy rozwijam swoją działalność on-line, codziennie wstaję kilka godzin wcześniej, żeby przed pracą zrobić najbardziej kluczowe zadania. Nie dla wszystkich będzie to łatwe, ale jeśli to jedyna możliwość to moim zdaniem warto.

Zapisz się

Świetnym, choć dość radykalnym sposobem na wygospodarowanie czasu na rozwój osobisty jest po prostu zapisanie się na szkolenie, spotkanie, studia podyplomowe, czy kurs on-line. Kiedy klamka zapadnie i wykonasz przelew będziesz musiał znaleźć czas :) Niezbadaną tajemnicą jest fakt, że im więcej mamy zajęć, tym więcej robimy. Główną podejrzaną o te czary jest organizacja. Gdy mamy dużo zajęć musimy wznieść się na wyżyny własnej produktywności i w bardziej przemyślany sposób zarządzać sobą w czasie i oczekiwaniami innych ludzi względem nas. Zwykle wiąże się to również z koniecznością dokonywania niełatwych wyborów, ale jeśli naprawdę musimy – znajdziemy czas. Tak więc jeśli prosta motywacja „chcę się rozwijać” nie mobilizuje cię do działania i ciągle tłumaczysz się przed sobą brakiem czasu poszukaj wydarzenia, w którym chciałbyś wziąć udział i wiele nie myśląc po prostu się zapisz. Wiele organizacji przygotowuje cykliczne, często nieodpłatne spotkania dla osób zainteresowanych rozwijaniem swoich umiejętności – korzystaj z tego!

Im dłużej myślę o tym jak znaleźć czas na rozwój osobisty, tym bardziej  jestem przekonana, że tak naprawdę nie o czas tutaj chodzi. Chodzi o motywację. Ponieważ jeśli bardzo czegoś chcesz – znajdziesz czas, ale jeśli twoje pragnienie nie jest tak silne jak pragnienie snu, rozrywki, czy odpoczynku – z pewnością znajdziesz sobie jakąś wymówkę.

5 błędów, przez które nie osiągasz swoich celów

5 błędów, przez które nie osiągasz swoich celów

Zawsze zastanawiało mnie, dlaczego tak wielu ludzi nie realizuje swoich celów. Deklarują, że chcieliby coś zmienić w swoim życiu: znaleźć lepszą pracę, schudnąć, założyć własną firmę, ale nie udaje im się. Z jakiegoś powodu, ich cele pozostają jedynie mrzonkami. Zauważyłam, że istnieje przynajmniej 5 podstawowych błędów, przez które ludzie nie realizują swoich celów. Przekonaj się, czy popełniasz któryś z nich.

Czy żyjesz swoim celem, czy masz wiele celów?

Jeśli chcesz z sukcesem realizować swoje cele nie możesz traktować ich jak listu do Świętego Mikołaja. Zapisać, schować do szuflady i czekać na cud. Cel, który sobie obierasz to twój kompan na najbliższy miesiąc, rok, 5 lat, w zależności jak długiego czasu wymaga jego realizacja. Wizualizuj sobie swój cel, myśl o nim, uwzględniaj go planując dzień, ponieważ tylko cel, którym żyjesz na co dzień masz szansę zrealizować. Zrób mu miejsce w swoimi życiu – w domu, kalendarzu i umyśle. Spójrz realnie na swoje zasoby czasu i energii, swoje zobowiązania życiowe związane z pracą zawodową i życiem rodzinnym. Ile czasu jesteś w stanie poświęcić każdego dnia dla realizacji swoich celów? Zdarza się, że planujemy za dużo, tworząc np. listę 10 celów na każdy miesiąc. Kiedy nie realizujemy ich, rodzi się w nas poczucie porażki i kształtuje przekonanie, że jesteśmy nieefektywni. Tymczasem doba niezmiennie ma tylko 24 godziny i choćbyśmy bardzo się starali nie zrobimy wszystkiego. Kluczem do stawiania realnych celów jest rzetelna analiza zasobów potrzebnych do realizacji celu i zestawienie ich z własnymi możliwościami. Jeśli chcesz mieć szczęśliwe i udane małżeństwo, potrzebujesz spędzać jakościowy czas ze swoim partnerem, być z nim, a nie tylko przebywać w jego towarzystwie, musisz mieć czas na randki, niespodzianki, bycie dla tej osoby, gdy cię potrzebuje. Jeśli chcesz, by twoje dzieci wspominały swoje dzieciństwo jako czas beztroski i zabawy, potrzebujesz otoczyć je miłością, mieć czas na wspólną, kreatywną zabawę, eksperymentowanie, małe przygody. Jeśli marzysz o zdrowym, smukłym ciele, potrzebujesz czas na regularne treningi, przemyślane posiłki i relaks. Słowem, musisz się naprawdę zaangażować, a to kosztuje wiele czasu i jeszcze więcej energii. Z tego względu polecam skupić się na 1, maksymalnie 2 celach na raz i po osiągnięciu pierwszego, zabrać się za realizowanie kolejnych. Dzięki temu wzrośnie prawdopodobieństwo ich osiągnięcia, a co za tym idzie poczucie sprawczości, które buduje pewność siebie.

Jak dokładnie brzmi twój cel?

Czy jest jeszcze ktoś, kto nie wie, że cel powinien być S.M.A.R.T, a nawet S.M.A.R.T.E.R?

  • Konkretny (Specific) – inaczej jednoznaczny, bez pola na domysły i interpretację
  • Mierzalny (Measurable) – istnieją mierniki, które mogą określić stopień realizacji celu takie jak waga, kwota, liczba 
  • Ambitny(Ambitious) – ambitny, ale…
  • Realistyczny (Realistic) – …możliwy do osiągnięcia, jeśli zaczniesz działać
  • Określony w czasie (Time-bond) – ma określoną datę realizacji
  • Ekscytujący (Exciting) – cel jest dla ciebie bardzo pociągający
  • Zapisany (Recorded)jest nie tylko w twojej głowie, ale również na papierze

No dobrze, a ilu z nas faktycznie tak formułuje swoje cele? Różnica między wiedzieć a stosować, jest mniej więcej taka jak znać przepis na ciasto a je upiec. Zwróć uwagę, czy sformułowałeś swój cel w sposób pozytywny (np. „jem tylko zdrowe posiłki” zamiast „nie będę jeść słodyczy”). Spróbuj też zapisać go w trybie dokonanym. Mała rzecz, która czyni wielką różnicę. Zamiast „chcę”, „zrobię”, albo „skończyć”, „uzyskać” użyj formy dokonanej: „jestem”, „mam”, „zrobiłem”, „ukończyłem”, „kupiłem” itd. (Np. Jest 1 luty 2018 r., właśnie ukończyłem studia podyplomowe z zarządzania projektami na SGH). Nasz umysł nie znosi rozbieżności pomiędzy naszymi myślami, a stanem faktycznym, więc dąży do zniwelowania tej różnicy.  Zapisując cele tak, jakby już były rzeczywistością, zmobilizujesz swój umysł do zintensyfikowanej pracy. Niejako „zaprogramujesz” go, by wyłapywał z otoczenia pomysły, informacje i ludzi, którzy pomogą ci w zmaterializowaniu twoich myśli. To trochę tak jak z nowym samochodem. Gdy tylko zdecydujesz się na   konkretny model nagle wszyscy zaczynają nim jeździć ;). Przyjrzyj się zatem swoim celom i upewnij się, że zawierają wszystkie powyższe elementy. Jeśli o którymś zapomniałeś, przemodeluj swój cel i zaprzęgnij swoją podświadomość do pracy.

Czy wiesz, jakich zasobów wymaga twój cel?

Kiedy zaczynasz poważnie myśleć o jakimś celu, niezależnie od tego, czy jest to przeprowadzka, własny biznes, ślub, czy dziecko, musisz zadać sobie pytanie, jakich zasobów wymaga ten cel? Innymi słowy ile czasu, pieniędzy i energii pochłonie jego realizacja? Jakie umiejętności musisz posiadać, jakich ludzi zgromadzić wokół siebie? Czy masz teraz te wszystkie zasoby? A jeśli nie, jak możesz je zdobyć? Jednym z moich długofalowych celów jest prowadzenie szkoleń i stworzenie kursu on-line. Czy miałam wszystkie potrzebne zasoby, aby osiągnąć swój cel? Cóż z wykształcenia jestem prawnikiem, więc musiałam się odpowiednio przygotować do tej nowej roli. Przez 3 lata uczyłam się wystąpień publicznych w klubie Toastmasters i pracy z głosem, znalazłam mentora oraz spisywałam wszystkie dobre praktyki związane z efektywnością osobistą tak, aby w przyszłości powstał na ich podstawie skuteczny program szkoleń. Testowałam swoje sposoby na znajomych, obserwowałam ich wyniki, optymalizowałam i poprawiałam. Teraz przyszedł czas na naukę marketingu on-line od budowy strony internetowej po wysyłkę mailingu.  Aby osiągnąć swój cel codziennie czytam artykuły lub słucham podcastów związanych z tym tematem. Chłonę wiedzę, wdrażam ją w życie, obserwuję rezultaty i optymalizuję. I tak w kółko :) Chcę ci przez to powiedzieć, że nawet jeśli teraz nie masz zasobów, aby zacząć realizować swój cel, nie oznacza to, że masz siedzieć z założonymi rękami. Zacznij od zgromadzenia zasobów, które będą ci potrzebne w drodze na szczyt. Jeśli twoje marzenie, twój cel jest silny, nie poddawaj się i pamiętaj „nigdy nie rezygnuj z celu, tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu – czas i tak upłynie.” (Earl Nightingale)

Czy jesteś gotów zapłacić cenę za swój cel?

Jeśli patrzysz na osobę, która dzisiaj odnosi sukces, czy to w sporcie, biznesie, czy w pracy zawodowej, to możesz przyjąć za pewnik, że stoi za tym przynajmniej kilka lat wytężonej pracy. Sukces to tylko szczyt góry lodowej. Gdybyśmy mogli zajrzeć pod taflę wody dostrzeglibyśmy, że gdy większość ludzi smacznie śpi, oni już trenują, a gdy znajomi wyjeżdżają na weekend za miasto, oni w tym czasie pokonują setki kilometrów, by uczestniczyć w szkoleniu. Gdy inni spędzają wieczory oglądając „Taniec z gwiazdami” oni uczą się języków, budują własny biznes, chodzą na spotkania networkingowe, czytają, biegają, rozwijają swoje pasje. Niestety patrząc na sam efekt nie jesteśmy w stanie tego wszystkiego dostrzec. To dlatego widząc jak triumfują, myślimy sobie jakie to oni mają szczęście, talent, bogatych rodziców i tysiące innych powodów, dzięki którym odnoszą sukcesy, a my jeszcze nie wystartowaliśmy. Każdy cel wymaga inwestycji w postaci czasu, pracy, energii i nierzadko pieniędzy. Jeden mniejszej, drugi większej, ale żaden nie jest za darmo. Czasem będziesz musiał zrezygnować ze snu, zagranicznych wakacji, nowszego samochodu, wolnych weekendów i wieczorów na kanapie. Dlatego najważniejsze pytanie jakie musisz sobie zadać brzmi, czy jesteś świadomy ceny, jaką przyjdzie ci zapłacić za osiągnięcie swojego celu? Jesteś pewien?

Jakie jest twoje „dlaczego”?

Skoro osiąganie celów to codzienna, konsekwentna praca wymagająca wyrzeczeń, dlaczego w ogóle ktoś miałby chcieć je realizować? No właśnie, dlaczego? Jakie jest twoje „dlaczego”? Z jakiego powodu chcesz osiągnąć swój cel? Co takiego zmieni się w twoim życiu, gdy już go osiągniesz? Jak będziesz się wtedy czuł? Twoje powody są tu kluczowe, ponieważ za każdym razem, kiedy będziesz chciał się poddać, zrezygnować, wybrać łatwe, przyjemne życie tu i teraz zamiast lepszego jutra, one pomogą ci znaleźć w sobie siłę, by wytrwać. Przypomną ci o nagrodzie jaka czeka na ciebie na szczycie. Nagrodzie wartej wszystkich trudów wspinaczki, zmęczenia i  wyrzeczeń. To twoja motywacja w najczystszej postaci, dlatego zapisując swój cel, zapisz też swoje „dlaczego”. Niech każdego dnia przypomina ci o tym, z jakiego powodu tego pragniesz. Zwróć uwagę z jakiego źródła wypływa owo pragnienie. Czy napewno jesteś nim ty? Czy może chcesz realizować czyjąś wizję ciebie? Twojej rodziny, społeczeństwa, mediów? Nie trać czasu próbując spełnić cudze marzenia, ponieważ ty będziesz tym, który zapłaci rachunek.

Czy osiąganie celów jest łatwe? Zdecydowanie nie. Ale cel, który każdego dnia rozbudza w nas motywację do działania, dodaje życiu sensu i nawet, gdy mamy pod górę, wiemy, że warto iść dalej. Dlatego już dziś sformułuj swój cel, znajdź swoje „dlaczego”, przeanalizuj zasoby i z pełnym przekonaniem płać cenę za swoje marzenia. Trzymaj w głowie wizję siebie zdobywającego swój cel. Nie narzekaj. Pamiętaj, że idziesz na szczyt.

Jeden nawyk efektywności osobistej, bez którego dalej nie pojedziesz

Jeden nawyk efektywności osobistej, bez którego dalej nie pojedziesz

Istnieje wiele wspierających nawyków, które mogą uczynić nas bardziej efektywnymi, ale tylko jeden, bez którego zbudowanie efektywności osobistej w ogóle nie jest możliwe.

Można go porównać do sytuacji, z którą pewnie niejeden z nas mógłby się utożsamić. Mamy piękny poniedziałkowy poranek, jak zwykle spieszymy się do pracy, w końcu udaje nam się wyjść na tzw. „styk”, a nawet „super-styk”. Wsiadamy do samochodu, wkładamy kluczyk do stacyjki i właśnie wtedy, dokładnie w tym momencie, przypominamy sobie, że mieliśmy zatankować. Pokusa dojazdu na oparach jest zwykle ogromna, podobnie jak ryzyko zatrzymania samochodu na środku ronda z powodu braku paliwa. Wierz mi, wiem co piszę :) Brutalna prawda, której w ten sposób nauczyło mnie życie brzmi: nie zatankujesz, nie pojedziesz. Umiejętność odpoczywania jest tym, czym paliwo dla samochodu, dlatego dzisiejszy artykuł będzie w całości poświęcony sztuce tankowania.

Nie zawsze potrafiłam docenić znaczenie regularnej regeneracji. Jeśli w pracy napędza nas pasja, bardzo łatwo się w niej zatracić. A ponieważ jestem zakochana w pracy z wzajemnością, to rezygnacja ze snu, odpoczynku, czy rozrywki przychodziła mi bardzo łatwo. Po czasie długiej, intensywnej, skumulowanej pracy, przychodził jednak równie długi okres opadnięcia z sił. Ta nierównowaga, w dłuższej perspektywie, obniżała moją efektywność, więc któregoś razu powiedziałam sobie „dość” i pojechałam na długie, samotne wakacje. To był ten moment, w którym doceniłam, co to znaczy odpocząć, odciąć się całkowicie od codziennych spraw, poznawać nowe kultury, smaki, ludzi. Zanurzyć się w doświadczaniu, byciu tu i teraz. Przez chwilę nie planować, nie organizować, po prostu być. Po powrocie z wyjazdu zaczęłam szukać namiastek takiego wypoczynku w codziennym życiu, chciałam go doświadczać częściej niż tylko raz w roku. Ponieważ tak jak nie można wyspać się na zapas, tak i nie można oczekiwać, że sił, zebranych w ciągu kilkunastu dni urlopu, wystarczy nam na cały rok.

CIAŁO

Odnowa to proces nieustannie zachodzący w otaczającym nas świecie. Nasz organizm, potrzebuje codziennej regeneracji, dlatego nie jesteśmy w stanie przeżyć bez snu więcej niż 10 dni, a już nawet po jednej zarwanej nocy, ciężko nam powrócić do równowagi. Nasza skóra ulega całkowitej regeneracji co 30 dni, a pełna wymiana komórkowa narządów ma miejsce co 7 lat. Spójrzmy na przyrodę, na zmieniające się pory roku, okres wzrostu i obumierania roślin, zapadanie w sen zimowy, przez niektóre zwierzęta, te wszystkie cykle odnowy działają w naturze jak w zegarku. Jak możemy uwzględnić odnowę fizyczną w swoim codziennym życiu? Poniżej kilka pomysłów:

regularny sen – Według naukowców optymalna długość snu to 7-8 godzin. Bardzo ważne są również odpowiednie warunki, dlatego warto zainwestować w wygodny materac, dający odpoczynek kręgosłupowi, zadbać o odpowiednią temperaturę w sypialni (18–21°C) oraz dopływ świeżego powietrza. Zdrowy sen to podstawa dobowego cyklu odnowy, który przekłada się na większą produktywność w ciagu dnia.

aktywność fizyczna – do wyboru: od spacerów po triathlon

masaże – szczególnie relaksacyjne

sauna – Moje ostatnie odkrycie to japońska sauna skalna Ganbanyoku. Japończycy są Mistrzami relaksacji ciała. Ta sauna w niczym nie przypomina tradycyjnej fińskiej sauny suchej lub parowej (choć te również uwielbiam), za to w połączeniu z relaksacyjną muzyką, zapachami i odpowiednim oświetleniem, pozwoli ci się poczuć jakbyś leżał na rozgrzanej skale, gdzieś w środku amazońskiej dżungli. Absolutnie rewelacyjne doświadczenie ciepła płynącego z rozgrzanego labradorytu i totalnego ukojenia dla wszystkich zmysłów. Ganbayoku w Polsce jeszcze nie jest popularne, choć zostało uznane za jednej z 5 najlepszych zabiegów SPA. Oczywiście inne sauny, również działają relaksująco, choć inaczej. Jeśli lubicie saunę sucha, to koniecznie wypróbujcie ją w towarzystwie kul śniegowych, mrożonych owoców i pokrzyw :)

floating – mój osobisty faworyt – Godzina sam na sam ze sobą w kapsule lub pokoju kąpielowym wypełnionym roztworem soli z Morza Martwego to równoważność 4 godzin, dobrego, jakościowego snu. Cudowne doświadczenie lewitacji oraz zjawiska czasu, którego umysł, odcięty od zewnętrznych bodźców, nie potrafi mierzyć. Po wyjściu czuję się zawsze jakbym wróciła z wakacji! Dlatego dla mnie floating to definicja efektywnego odpoczynku. Gdybym miała tylko godzinę, aby się totalnie zrelaksować poszłabym polewitować :)

przegląd zdrowia – tak, tak regularne wizyty u lekarzy, badania kontrolne to również forma dbania o kondycję ciała. Nie zapominajcie o tym. Tak samo jak robicie roczny przegląd swojego samochodu, tak samo róbcie przegląd sobie. Nie tylko zyskacie wiedzę o stanie swojego zdrowia, ale również wewnętrzny spokój, że wszystko jest pod kontrolą.

Zwykle dostrzegamy konieczność odnowy fizycznej, ale oprócz ciała mamy jeszcze przecież duszę, umysł i relacje społeczne – one również wymagają regularnej odnowy.

RELACJE

Nikt z nas nie jest samotną wyspą, nawet wtedy, gdy żyje w pojedynkę. Otaczają nas ludzie, rodzina, przyjaciele, koledzy z pracy, członkowie organizacji do których należymy, sąsiedzi. Relacje z ludźmi są jednym z najistotniejszych czynników warunkujących poczucie sensu i spełnienia w życiu, dlatego należy o nie regularnie dbać. Bardzo podoba mi się analogia używana przez Stephen’a R. Covey’a, który porównuje pielęgnowanie relacji do obsługi konta bankowego. Zawsze kiedy spędzamy jakościowy czas z drugą osobą lub pomagamy jej w czymś, dokonujemy wpłat na nasze wspólne „konto emocjonalne”. Kiedy natomiast to my jesteśmy w potrzebie – dokonujemy wypłat. Nie można jednak oczekiwać wypłaty, jeśli konto świeci pustkami. Dlatego regularnie pielęgnuj więzi z ludźmi. Nie bądź tym znajomym, który przypomina sobie o innych, tylko wtedy, gdy ich potrzebuje. Inwestuj w swoje znajomości, nie tylko z myślą o emocjonalnym koncie, ale przede wszystkim z myślą o swojej odnowie i o radości jaką daje przebywanie z ludźmi, którzy są dla ciebie wartościowi. Mówi się, że jesteśmy sumą pięciu osób, z którymi spędzamy najwięcej czasu. Zapraszaj do swojego życia ludzi, którzy cię wzmacniają, ubogacają, inspirują do bycia lepszym każdego dnia. Ty bądź tym samym dla nich. W każdym tygodniu zaplanuj przynajmniej jedną wpłatę na emocjonalne konto bankowe ludzi, którymi chcesz się otaczać. To może być spotkanie, przysługa lub zwykłe zainteresowanie – co u Ciebie słychać?

DUSZA

Być może są tacy, którzy nie wierzą, że mają duszę. Jednak z pewnością każdy z nas ma jakieś życie wewnętrzne. Jedni wyrażają jest przez medytację, inni przez modlitwę, jeszcze inni przez sztukę, muzykę, czy szeroko rozumiane piękno. Cokolwiek ci w duszy gra – dbaj o to. Wydawałoby się, że słuchanie koncertu, czytanie powieści, uczestniczenie w uroczystości religijnej, czy zwiedzanie miasta to czynności, które nie wnoszą zbyt wiele do naszego życia. Nie dostarczają nam przecież pieniędzy, ani przydatnej wiedzy, ani znajomości, a jednak sprawiają, że czujemy się inaczej, lekko. Rozpiera nas entuzjazm, a radość promieniuje ze środka. Fascynujące! To właśnie nazywamy życiem duchowym, to nieokreślone Coś, które się cieszy jak dziecko, kiedy robimy coś wyłącznie z potrzeby serca. Róbmy to zatem jak najczęściej.

UMYSŁ

Ostatni, ale nie mniej ważny element stanowi nasz umysł, który podobnie jak ciało, dusza i relacje z ludźmi potrzebuje pielęgnacji. Nawyk samodoskonalnia oparty na potrzebie pozyskiwania nowej wiedzy zapewni ci ciągły rozwój umysłowy, poszerzy horyzonty i rozbudzi potrzebę osiągnięć. Wiele osób twierdzi, że nie ma czasu czytać książek, ani pójść na studia podyplomowe. W dzisiejszych czasach to żadna wymówka. Wiedza jest dostępna za darmo, na wyciągnięcie ręki, wystarczy tylko chcieć. Poniżej kilka moich ulubionych sposobów na zapewnienie właściwej pożywki umysłowi w ciągu dnia:

• słuchanie audiobooków w czasie jazdy samochodem (oczywiście, jeśli cię to nie rozprasza)

• czytanie książek – choć ze względu na oszczędność czasu wolę słuchać, to jednak obcowanie z książką – jej zapach, gramatura papieru to doświadczenie, do którego lubię wracać, gdy mogę się skupić wyłączenie na przyjemności czytania.

• słuchanie podcastów, a nawet webinarów w czasie robienia zakupów, czy spaceru po parku.

• czytanie postów na blogach, które śledzę w czasie przerwy na lunch lub poranną kawę.

• mailowe kursy on-line, to bardzo wygodna forma nauki, dzięki której otrzymuję codziennie porcję wiedzy na moją skrzynkę mailową.

• czytanie artykułów mojego ukochanego Harvard Businness Review (część jest dostępna za darmo, polecam zwłaszcza serię o zarządzaniu czasem)

Powyższy katalog z pewnością nie wyczerpuje wszystkich możliwości dbania o rozwój umysłowy, a najważniejsze są chęci i systematyczność. Określ tematykę, która cię interesuje, ściągnij mp3 na swój telefon (byś mógł ich słuchać np. w czasie niespodziewanej luki czasowej), zasubskrybuj wartościowe blogi, korzystaj z kursów on-line. Otocz się wartościową wiedzą. Tylko tyle i aż tyle wystarczy, aby zapewnić własnemu umysłowi warunki do rozwoju.

Jeśli pragniesz zachować w życiu równowagę, potrzebujesz regularnej odnowy w każdym z czterech obszarów: ciała, umysłu, duszy i relacji z ludźmi, dlatego planując tydzień, upewnij się, że rozpocznie go (od)nowa.

Jak efektywnie komunikować się z ludźmi o różnych typach osobowości?

Jak efektywnie komunikować się z ludźmi o różnych typach osobowości?

Efektywność osobista to nie tylko świetne zarządzanie samym sobą, skuteczność w realizowaniu celów oraz doskonała organizacja czasu i pracy, to również efektywna komunikacja z innymi ludźmi. Każdego dnia poświęcamy wiele czasu i energii, tak w domu jak i w pracy, aby porozumieć się z innymi ludźmi – informować ich, przekonywać, pytać, motywować do działania. Nie zawsze udaje nam się osiągnąć porozumienie, co rodzi frustrację i poczucie straconego czasu. Jedną z przyczyn nieefektywnej komunikacji jest niedopasowanie stylu komunikacyjnego do typu osobowości rozmówcy. Taylor Hartman autor książki „Kod kolorów – typy osobowości zaszyfrowane w kolorach” wyodrębnił 4 podstawowe typy osobowości  i oznaczył je kolorami – czerwony, żółty, niebieski i zielony. Z artykułu dowiesz się, czym charakteryzują się poszczególne typy osobowości, jak skutecznie się z nimi komunikować, a także sprawdzisz jaki typ ty reprezentujesz.

(więcej…)

Jak zorganizować pracę przed urlopem?

Jak zorganizować pracę przed urlopem?

Strategii na urlop jest wiele. Jednak z racji popularności przyjrzymy się tylko dwóm. Pierwsza strategia, w myśl zasady, cokolwiek robisz, rób to na 100%, polega na porzuceniu służbowego sprzętu pierwszego dnia urlopu, nie zaglądaniu do skrzynki mailowej (pod żadnym pozorem) i całkowite oddanie się relaksowi. Minusy są oczywiste, efekt świeżości i wypoczęcia mija pierwszego dnia po urlopie, w momencie, gdy musimy „odkopać się” z setek nieprzeczytanych maili. Drugi sposób jest równie ciekawy. Polega on na poświęcaniu określonego czasu każdego dnia, odpowiadaniu na najpilniejsze wiadomości, tak, aby po powrocie z urlopu nie doznać szoku mailowego. Są też tacy, którzy na maile nie odpisują, ale codziennie podglądają, co tam się w firmie dzieje. Jak sami mówią, chcą być na bieżąco, aby po powrocie z urlopu, płynnie wrócić do pracy.

Niestety obie strategie są nieefektywne. A to dlatego, że żadna z nich nie uwzględnia kluczowego aspektu każdego urlopu jakim jest odpowiednie przygotowanie. Co w takim razie należy zrobić przed urlopem, aby móc w pełni skoncentrować się na wypoczynku, a po wakacjach bezboleśnie wrócić do pracy?

Oto 7 sposobów, które pomogą ci zorganizować pracę przed urlopem:

1. Przygotuj zastępcę. 

Nikt nie jest niezastąpiony i nie powinien być. Jeśli w pracy nikt nie może cię zastąpić, oznacza to dwie rzeczy: po pierwsze – nie masz możliwości awansu, po drugie – twój urlop powoduje chaos w zespole i jest możliwy tylko wtedy, gdy wymusza go kodeks pracy. Jeśli jednak nie masz zastępstwa, poproś przełożonego o wyznaczenie chociażby tymczasowej osoby, której będziesz mógł powierzyć część swoich obowiązków w czasie urlopu. Umów spotkanie z tą osobą i dobrze się do niego przygotuj.

  • Spisz wszystkie potencjalne sytuacje, które mogą się pojawić w czasie twojej nieobecności, napisz jakie jest właściwe postępowanie w każdej z nich.
  • Wylistuj jakie rzeczy muszą zostać zrobione, i napisz w szczegółach jak je zrobić.
  • Przekaż materiały pomocnicze do aktualnych projektów oraz ich bieżący status.
  • Zostaw listę wszystkich kontaktów, które mogą się przydać osobie, która będzie cię zastępować.
  • Postaraj się przewidzieć możliwe problemy, które wymagałyby kontaktu z tobą i przygotuj rozwiązania.
  • Jeśli to konieczne zrób krótkie szkolenie z obsługi urządzeń, z których będzie musiał skorzystać zastępca w czasie twojej nieobecności.
2. Poinformuj o urlopie.

Poinformuj wszystkich stałych współpracowników, w szczególności twój zespół, o twojej nieobecności. Pierwszego maila wyślij przynajmniej na 10 dni przed urlopem, z zapytaniem, czy istnieją jakieś sprawy, które w najbliższym czasie będą wymagały twojego zaanagażowania. Jest to zwykle wystarczający czas, aby pozamykać bieżące etapy projektów i dać ludziom szansę, na przygotowanie się do twojej nieobecności. Jeśli o twoim urlopie dowiedzą się dopiero z autoodpowiedzi, po pierwsze zdąrzą ci już zapełnić skrzynkę, a po drugie będą sfrustrowani koniecznością długiego oczekiwania na twój powrót, a co za tym idzie odpowiedź na maila. Niejeden projekt utknął w miejscu z powodu czyjegoś „niespodziewanego” urlopu. Drugie powiadomienie wyślij na dzień lub dwa przed urlopem z informacją kto cię zastępuje, jakie są jego dane kontaktowe, oraz że nie będziesz miał dostępu ani do skrzynki służbowej, ani telefonu. Jeśli ludzie będą wiedzieli, że cie nie ma, nie będą do ciebie pisać maili wymagających działania. W konsekwencji po urlopie nie przytłoczy cię liczba niewykonanych, a często przeterminowanych zadań. Oszczędzisz też czas, na ustalaniu bieżącego statusu zadań wysłanych wiele dni wcześniej.

3. Zarządzaj mailami „do wiadomości”

Ustal ze swoimi współpracownikami jakie maile powinieneś dostawać do wiadomości. Niektórzy mogą być przekonani, że jesteś zainteresowany danym tematem, podczas, gdy ty nie możesz zrozumieć czemu dostajesz korespondencję w danej sprawie. Może to wynikać zarówno z dobrych chęci jak i z niewiedzy. Jeśli otrzymujesz maile dotyczące zadań lub projektów, w których nie bierzesz udziału, poproś osobę odpowiedzialną za ich wysyłkę, aby usunęła cię z listy mailingowej. Wbrew pozorom samo przeglądanie maili i odsiewanie tych wymagających działania jest bardzo pracochłonne, o czym pisałam w poście poświęconym metodzie GTD.

4. Deleguj zadania we właściwy sposób

Często widzę maile, które są tak niekompletne, że same w sobie generują potrzebę wysłania kolejnej wiadomości z prośbą o doprecyzowanie, wyjaśnienie lub dodatkowe informacje. Jakby ktoś kręcił serial codzienny. Pisz maile tak, aby druga strona nie miała potrzeby kontaktu.

  • Po pierwsze jasno zdefiniuj problem/zadanie jakie delegujesz,
  • Napisz jakiego działania oczekujesz od osoby, do której piszesz maila.
  • Postaraj się przewidzieć jakie mogą być następne kroki i jakie pytania mogą się w związku z tym pojawić. Zawrzyj w mailu odpowiedź na te pytania.
  • Przedstaw w mailu możliwe scenariusze dalszych działań.
  • Poinformuj ją, kiedy może samodzielnie podjąć decyzję, a kiedy niezbędny będzie ponowny kontakt.
  • Podaj kontakty, które mogą okazać się potrzebne w trakcie realizacji zadania.

Jednym słowem, postaraj się tak zdelegować zadanie, aby osoba wiedziała co ma zrobić nie tylko w pierwszym, ale i w kolejnych krokach. Dzięki temu znacząco ograniczysz liczbę maili dopytujących i zminimalizujesz ryzyko utkwienia zadania w martwym punkcie, a konkretnie na twoim urlopie.

Poniżej przykład wiadomości skonstruowanej z wykorzystaniem powyższych uwag:

Anno,

Proszę, abyś w czasie mojej nieobecności wysłała do działu X raport Y. 

Raport powinien być wysłany w każdy poniedziałek do godziny 12:00. Raport jest generowany automatycznie i możesz go pobrać ze strony – link. Pamiętaj, aby przed wysłaniem raportu dokonać w nim niżej wymienionych modyfikacji:

-zmienić tytuł

-dodać datę w stopce

-ustawić filtry wg …

Jeśli napotkasz problemy związane z wygenerowaniem raportu lub jego modyfikacją proszę skontaktuj się z X (telefon, e-mail). Możliwe, że pojawią się prośby o częstsze wysyłanie raportów w ostatnim tygodniu miesiąca. Jeśli tak się stanie podejmij samodzielnie decyzję w zależności o natężenia pracy.

Pozdrawiam

Anita

5. Nagraj wiadomość / stwórz autoodpowiedź

Jeśli nie korzystasz z automatycznej sekretarki, rozważ włączenie jej na czas urlopu. Nagraj wiadomość z informacją, że jesteś na urlopie, kiedy wrócisz i kto cię zastępuje. Nie zapomnij podać kontaktu do tej osoby. Podobną treść umieść w autoodpowiedzi w skrzynce mailowej.

6. Rozlicz dokumenty

Pamiętaj, aby przed urlopem rozliczyć wszystkie zaległe faktury. Płatności ważna rzecz. Twoi kontrahenci nie mogą czekać na swoje pieniądze, podczas, gdy ty korzystasz z uroków wakacji. To samo dotyczy innych dokumentów takich jak delegacje, raporty czasu pracy itp.

7. Daj niezbędne pełnomocnictwa

Jeśli tylko możesz sobie na to pozwolić, przekaż niezbędną decyzyjność na czas urlopu twojemu zastępcy, lub przesuń ją w górę (do twojego przełożonego). Chodzi o to, żeby nie wstrzymywać pracy, do czasu uzyskania twojego podpisu. Oczywiście mam na myśli decyzje o charakterze operacyjnym, a nie strategicznym.

Jestem przekonana, że wdrożenie powyższych rad nie tylko uwolni twój umysł od myślenia o pracy na wakacjach, ale również pozwoli ci cieszyć się efektem urlopu jeszcze długo po jego zakończeniu.